Strony

strolling nav

czwartek, 1 lutego 2018

series don't ask, series understand...


W przepełnionej mułem i różnego rodzaju odpadkami wodzie znajdziemy mnogość seriali, wręcz niewyobrażalną ich liczbę, przekrój gatunków, tematów, charakterów i... ok, może przesadzam, ale lubię mocne wstępy. Tak czy inaczej, większość z nich to niewarte naszej uwagi pseudo-produkcje, ale nawet w najgorszym bagnie można czasem znaleźć złotą rybkę, czy tam perłę. W każdym razie, postanowiłam zaoszczędzić wam szukania!



1.
Doctor Who to najlepszy serial wszech czasów. Chociaż obejrzałam już wszystkie powstałe dotąd sezony, to ciągle do nich wracam. Niektóre odcinki oglądałam kilkanaście razy. I obejrzę jeszcze nie raz, uwierzcie mi.  


Uwielbiam to, że każde wcielenie Doktora jest inne nie tylko fizycznie, ale i osobowościowo. Dzięki temu każdy aktor może zagrać tę rolę na swój sposób i jest to cudowne. Lubiłam wszystkich Doktorów, choć na początku kolejnej przemiany byłam niezadowolona z tego, że poprzedni Doktor odchodzi. Przywiązałam się do każdego z nich. 



Doctor jest genialny (dziewiąty i dziesiąty są bardzo przystojni, ale nie dlatego lubię serial przecież..). 


2. 
Powinniście wiedzieć o mnie również to, że ja uwielbiam seriale historyczne (czy też fabularno-historyczne). 


Mam dwa swoje ulubione - jeden z nich znajduje się tu u góry. Opowiada, jak sam tytuł wskazuje, o angielskiej Dynastii Tudorów, a mianowicie o rządach króla Henryka VIII. Jeśli nie wiecie kto to jest, to Wikipedia wie. 



Serial jest odważny, realistyczny. Pokazuje życie władcy zarówno ze strony prowadzonej przez niego polityki jak i życia prywatnego. Poznałam go już kilka lat temu (serial, nie władcę), jednak przez pewien czas miałam przerwę w jego oglądaniu, po śmierci Anne Boleyn (ją też Wikipedia zna, tak tylko informuję), która była moją ulubioną postacią.  



3. 
A to w zasadzie moje niedawne odkrycie, stosunkowo nowy serial niemieckiej produkcji, obrazowo pokazujący życie polityczne oraz kulturalne Berlina w dwudziestoleciu wojennym (pomiędzy dwoma wojnami światowymi, lata 1918-1939, tak na wypadek, gdyby ktoś nie wiedział). I tak, wiem, że niemieckie filmy to dno, ale seriale zdarzają się być na poziomie. Ten jest. 


O Babylon Berlin dowiedziałam się dosyć niedawno, bo kilka miesięcy temu. Postanowiłam, że obejrzę kilka odcinków i przekonam się sama. Według recenzji jest to super produkcja niemieckiego kina, dzieło uwielbiane przez wszystkich i tego typu apoteozy.



Swoją drogą, podobną to najdroższy serial w historii tego kraju. Myślę, że wart swojej ceny. Bardzo dobrze zrobiły, szczegółowo dopracowany, wart uwagi.  



Nie należy zapominać o soundtracku. To jest dopiero dzieło sztuki..


       

4. 
Jest to serial polityczny, właściwie miniserial, jak określają go producenci, pokazujący w krzywym zwierciadle wydarzenia dziejące się obecnie w naszym kraju. Chętnie go czasem oglądam, bo wyśmiewanie się z partii politycznych to zdecydowanie coś, co lubię. 


W każdym razie - parodie postaci genialne, nie da się ich z nikim pomylić. Nie wspominając już o tym, że główną rolę gra jeden z moich ulubionych artystów kabaretowych


5.
Black Mirror.. Zostawiłam go na koniec, bo wzbudził we mnie emocje, co się rzadko zdarza. Zazwyczaj oceniam utwory tylko w kategoriach estetycznych, tutaj było inaczej. Wciąż pamiętam, jak wstrząsnął mną już pierwszy odcinek, trzymał w napięciu przez całe 40 minut (no około, nie pamiętam ile trwają poszczególne odcinki...).

Powinnam przestać oglądać ten serial, ale to niemożliwe, nie da się przestać go oglądać. A wiecie, co przeraża najbardziej? Nie fikcja, nie wymyślone postaci, a to, że tak jest rzeczywiście. Serial jest karykaturalny, owszem, ale pokazuje prawdę, której do siebie nie dopuszczamy, której nie chcemy znać.

Jakim więc jesteśmy społeczeństwem? Społeczeństwem, które ponad kontakty międzyludzkie stawia oglądanie filmów na YouTube, od czasu do czasu sprawdzenie Twittera? Społeczeństwem, które bez telefonu w jednej ręce, a laptopa w drugiej, nigdzie się nie rusza? Społeczeństwem, które na nowoczesnej technologii polega bardziej niż na samych sobie, a gdyby nagle padł internet, nie wiedzielibyśmy, co ze sobą zrobić?

Serial nie jest lekkostrawny, nie da się przy nim zrelaksować (chyba że jesteś dewiantem, wtedy się da), nie nadaje się na popołudniowy serniczek, bo byś go na siebie zwrócił. Serial nie jest piękny, ale warto go obejrzeć. Dlaczego? Jeśli jesteś jednostką myślącą, to sam się przekonasz.

1 komentarz:

  1. Interesujący dobór seriali;))
    Na pewno skorzystam z sugestii, jak będę mieć chwile wolną.

    OdpowiedzUsuń